Homo Oeconomicus

Jak to właściwie jest z pracą i bogaceniem się? Czy to poprawne i właściwe dla człowieka, aby koncentrować się na pracy? Czy bogacenie się jest zgodne z normami, wskazaniami religijnymi lub społecznymi? Mierzę się z zagadnieniem.

Człowiek jeszcze w Raju usłyszał : „Rośnijcie i czyńcie sobie ziemię poddaną”. W tym pierwszym nakazie praca została określona jako jedno z podstawowych praw i obowiązków człowieka. Czytając Ewangelię dostrzeżemy różnorakie wyzwania ekonomiczne. Praktycznie każdy z nas słyszał przypowieść o rozmnożeniu chleba, w której lud karmiony słowem, odczuwał zwyczajnie głód i pragnienie. Chrystus podjął więc decyzję, aby uczniowie zabezpieczyli także potrzeby bytowe tłumu.

Na tle rozważań filozoficznych, moralnych czy ekonomicznych dostrzegamy, że człowiek jest ośrodkiem równowagi ekonomicznej. Człowiek bowiem równa się: ciało i duch. Ciału jest potrzebny chleb, duchowi jest on zbędny. A jednak duch przebywa w określonym ciele, zatem istotne znaczenie dla formacji duchowej człowieka ma jego kondycja ciała.

Uznając równowagę materialną i duchową, myśliciele powszechnie godzą się na to, że musi istnieć prymat osoby przed rzeczą. Musi więc istnieć hierarchia wartości materialnych i ład w relacjach do innych. Wartości materialne nie mogą przesłonić człowiekowi całego jego powołania, znaczenia człowieczeństwa, godności osoby ludzkiej. Prymat materializmu ekonomicznego grozi zawężeniem horyzontów i dążeń osoby ludzkiej, uboży energie myślowe i twórczość intelektualną, filozofię, literaturę i sztukę.

Posługując się wartościami ekonomicznymi musimy pamiętać, że i tutaj istnieje ład, który jest normowany przez zasadę miłości. Zaczynając od najbliższych sobie, zaspokajając potrzeby rodziny, plemienia, narodu czy państwa, dopiero w dalszym rzucie możemy służyć zbywającymi dobrami innym ludom.

Chociaż jest ustanowione prawo i obowiązek pracy: „czyńcie sobie ziemię poddaną” – celem pracy ludzkiej jest przede wszystkim sam człowiek. Poddając się prawu i obowiązkowi pracy, a więc uzależniając się od pracy w dziedzinie materialnej, człowiek nie może dopuścić do ubóstwienia materii i wartości od niej pochodnych, w sposób który może naruszyć prymat człowieka nad rzeczą. Tu zastosowanie ma postawa „Pracuj mądrze, walcz z lenistwem”.

Gdybyśmy się cofnęli w daleką przeszłość, zobaczylibyśmy, że ład wartości materialnych i ład duchowy mają swoje dalekie pochodzenie. Początek obrony człowieka przed rzeczą i zniewolniczeniem go przez materię pochodzi co prawda z doświadczenia ogólnoludzkiego, jednak podkreślić należy, że wstępu do wszystkich kodeksów pracy szukać winniśmy w przekazach prawa Mojżeszowego.

Wspomnienia przeszłości potwierdzają konieczność równowagi między materią i duchem. Skoro duch nie może być zniewolniczony przez materię, prawa człowieka w dziedzinie społeczno-gospodarczej są pochodną braku tej podległości. Przenosząc ten prymat na wymiar pracy można wywieść, że każdy człowiek ma prawo do takich warunków pracy, aby jego siły fizyczne nie słabły, a w konsekwencji, że nie jest najważniejszą rzeczą, aby człowiek w krótkim czasie wiele zrobił, ale by przez długi czas dobrze pracował. W miarę bowiem przebiegu lat pracy, wzrastają jego kompetencje i doświadczenia.

Idąc po linii sformułowań z encykliki „Pacem in terris”: człowiek ma „prawo zajmowania się działalnością gospodarczą, zgodnie z poczuciem odpowiedzialności”. Dlatego ważną jest rzeczą, aby w organizacji pracy miał on zagwarantowaną wolność działania rozumnego.

Patrząc z perspektywy Encykliki, z natury człowieka wypływa również prawo do posiadania własności prywatnej w takim wymiarze, by zabezpieczała ona wolność i godność osoby ludzkiej. Własność prywatna ma ogromne znaczenie ekonomiczne, wedle starego przysłowia: daj człowiekowi skałę, a zamieni ją w ogród. Oczywiście łączy się to zawsze z obowiązkami społecznymi, ciążącymi na jakiejkolwiek własności. Im ona jest większa, tym obowiązki społeczne mają szerszy wymiar. 

Rekapitulując za Konfucjuszem: Człowiek szlachetny kieruje się sprawiedliwością, człowiek mały – korzyścią. 

Autor: Krzysztof Dresler