Podróż w nieznane. Jak ćwiczyć z pożytkiem dla mózgu.

Dziś w innym tonie. Trochę nas już męczy koronawirus, więc tekst jest wiosenną jaskółką. Wyglądamy słońca, które wierzymy wkrótce zagości na dłużej. 

Każdy rodzaj sportu niesie ze sobą bogaty skarbiec wartości. Ćwiczenie uwagi, kształcenie woli, wytrwałości i odpowiedzialności, ale też znoszenie trudu i niewygód. Aktywność amatorska czy choć trochę profesjonalna to duch wyrzeczenia i wierność obowiązkom. Można rzec katalog cnót sportowca. 

Oprócz wspaniałych wartości jest jeszcze jedna bardzo ważna, często pomijana zaleta –aktywność fizyczna wspomaga zdrowie i rozwój mózgu. Może się to wydawać paradoksalne, ale to prawda i o tym jest ten tekst! 

…zacznijmy od początku.

Najbardziej skomplikowana maszyna świata wygląda jak gigantyczny orzech włoski. Waży nieco ponad kilogram. Wykonuje 38 mln operacji na sekundę, ale będąc narządem wytworzonym z troską o środowisko, zużywa zaledwie 12,6 wata na godzinę (o wiele mniej niż najsłabsza żarówka). Wykorzystuje przy tym wyłącznie zieloną energię i zasilany jest tlenem i glukozą. Tak, to mózg- najbardziej skomplikowany układ jaki znamy

Składa się z około 86 mld neuronów, komórek wyspecjalizowanych w przetwarzaniu i przesyłaniu informacji. Przenoszą one wrażenia zmysłowe z peryferii naszego ciała do centrali, dokonują złożonych analiz i porównań, zapisują informacje na przyszły użytek i wysyłają komendy do mięśni. No dobrze, ale jak aktywność fizyczna może rozwijać nasz mózg?

Spójrzmy najpierw, z perspektywy ewolucyjnej, na związek między rozwojem mózgu a reszty ciała. Już nasi bardzo odlegli przodkowie potwierdzili tą współzależność. Zmiana chodu z czteronożnego na dwunożny połączona z pionową postawą ciała, wprowadziła znaczne utrudnienie. Ich poruszanie się stało się mniej stabilne. Z pomocną dłonią przyszedł niezawodny mózg, który oprócz zachowania równowagi ciała musiał sobie poradzić z obserwacją otoczenia, w celu uniknięcia czyhających zagrożeń, czy znalezienia pożywienia. Podobnie – z biegiem czasu – otoczenie zaostrzało warunki egzystowania na naszej planecie, a łowiectwo i zbieractwo stało się nieodłącznym elementem życia naszych przodków. Proces dostosowawczy wymagał coraz bardziej wzmożonego wysiłku fizycznego, w postaci pokonywania dużych odległości, jak też aktywności poznawczej mózgu, polegającej na obserwacji, czujności i kontroli. 

Widać więc, że wraz z aktywnością fizyczną zwiększało się zapotrzebowanie na aktywność mózgu. Co się z nią dzieje dziś? Czy nadal wystarczająco aktywizujemy mózg gdy żyjemy w czasach, w których wszystko mamy podane „na tacy”?

Rola ćwiczeń w rozwoju organizmu

Każdy z nas wie, że sport buduje tężyznę fizyczną, poprawia krążenie krwi i zwiększa wydolność serca. Często traktujemy ćwiczenia, takie jak bieg, chód, jako coś półautomatycznego, co nie wymaga nadmiernego zaangażowania mózgu. Idę na siłownię, przebiegnę jeszcze raz tą samą trasę, popływam w znanym mi basenie. Czasem nawet nie pamiętam nic szczególnego z trasy.

Powstaje pytanie w jaki sposób uprawiać sport, aby dodatkowo stymulować mózg, jak kiedyś nasi przodkowie, czyli jaka dokładnie aktywność fizyczna sprzyja mózgowi

Badania prowadzone w tej dziedzinie wykazały, że podczas aktywności fizycznej, w całym ciele, jak i w mózgu, wytwarzane jest białko zwane neurotroficznym czynnikiem pochodzenia mózgowego (BDNF, z ang. brain-derived neurotrophic factor). Białko to warunkuje wzrost i właściwe funkcjonowanie nowych neuronów. Dodatkowe badania potwierdziły także, że ćwiczenia prowadzą do zwiększenia rozmiarów, a także liczby połączeń między neuronami kluczowych obszarów mózgu, w tym hipokamu (obszaru odpowiedzialnego za pamięć), czy kory przedczołowej (odpowiedzialnej za wielozadaniowość). Natomiast długotrwała aktywność fizyczna u osób starszych prowadzi do podniesienia poziomu BDNF, zwiększenia rozmiarów hipokamu i poprawy pamięci. 

Jak więc ćwiczyć, aby rozwijać mózg? 

Ruszaj się i myśl!

Odpowiednia stymulacja poznawcza przy aktywności fizycznej może sprzyjać funkcjonowaniu naszego mózgu znacznie bardziej niż same ćwiczenia.

Istnieje bowiem efekt wzmocnienia: same ćwiczenia są korzystne dla funkcjonowania hipokamu, jednak w połączeniu z bodźcem poznawczym z otoczenia dają znacznie lepsze rezultaty. Sprzyjają powstawaniu i przeżywaniu większej liczby neuronów. Wystarczy za każdym razem wybrać inną trasę podczas biegu, czy ścieżkę jazdy rowerem, odkrywać nowe, nieprzetarte szlaki – stymulować zmysł poznawczy.

Jeśli nie na powietrzu, naukowcy podpowiadają także inny sposób, mianowicie połączyć aktywność fizyczną z byciem w wirtualnej rzeczywistości, gdzie również oczekiwany jest wysiłek poznawczy, który wywołuje wzrost stężenia BDNF.

Aktywność fizyczna będzie taka sama, a mózg skorzysta o wiele bardziej.

Człowiek z naturą nie wygra. Dziś czujemy to najlepiej. Kwarantanny, social distancing, brak zgromadzeń, zakazy aktywności zewnętrznej. Skoro obecna sytuacja nie pozwala nam przebywać wśród ludzi, warto zaplanować nowe trasy za miastem, aby w przyszłości pobiegać w odosobnionych nieznanych nam miejscach, i dzięki temu stymulować mózg bodźcami poznawczymi.